Cykl naszych onkometamorfoz

Otrzymaliśmy od Was mnóstwo wiadomości o tym, że chcecie poznać więcej historii naszych podopiecznych, którym udało się wygrać z chorobą nowotworową tak jak Madzi. 💪💪 Cieszymy się też, że tak wielu naszych byłych pacjentów wyraziło chęć podzielenia się z Wami swoimi historiami. Tym samym rozpoczniemy cykl naszych onkometamorfoz Bierzcie z nich siłę i wiarę, która jest tak bardzo potrzebna podczas leczenia

Dziś chcemy Wam przedstawić niesamowitą kobietę, mamę dwójki uroczych dzieci, oddaną żonę, nauczyciela z powołania – Zuzanna Dombek, która jako 9 latka walczyła z nowotworem. Zuza, dziękujęmy Ci, że jesteś z nami i za to, że podzieliłaś się znami swoją poruszającą historią

„Cześć. Mam na imię Zuza. Na onkologię trafiłam w 1996 roku jako 9-latka. Wcześniej przeszłam 2 operacje: 1- usunięcie guza okolicy kości ogonowej, 2- poprawka 1 operacji plus usunięcie całej kości ogonowej. Na „piątkę” trafiłam w poważnym stanie, lekarze powiedzieli rodzicom, że są niewielkie szanse na wyleczenie. Chemia była bardzo mocna, tą samą dostawali mężczyźni chorzy na nowotwór prostaty… Niewiele pamiętam z oddziału, bo głownie spałam po środkach przeciwbólowych. Ale były czasem lepsze chwile. Pamiętam panią ordynator, która siała postrach;) I gdy wypisywali nas na przepustkę w Sylwestra i pytaliśmy czy możemy się napić Picolo. Pamiętam jak pierwszy raz weszłam na oddział i zobaczyłam te łyse głowy… Przeraziłam się. Pamiętam jak mama obcinała mi włosy, które sięgały do pośladków. Pamiętam jak wróciłam łysa do domu, a moja roczna siostrzyczka uciekła z krzykiem. Pamiętam jak wymiotowałam w pociągu, autobusie, tramwaju, samochodzie dziadka, wujka i cioci. Pamiętam jak ludzie patrzyli ze smutkiem w oczach.. Ale pamiętam też jak graliśmy na oddziale w gry planszowe, oglądaliśmy kreskówki, wyrzucaliśmy to obrzydliwe jedzenie, patrzeliśmy przez okno na przejeżdżające samochody..
Całe leczenie trwało pół roku. Jednakże bardzo źle wpłynęło to na mój układ rozrodzy, więc od 10 roku życia byłam pacjentką Szpitala Ginekologiczno- Położniczego przy ul Polnej w Poznaniu. Lekarze walczyli wraz ze mną i moją mamą, bym w przyszłości mogła mieć dzieci. Jeździłam tam co miesiąc przez 11 lat. Ale warto było. Dziś mam 2 wspaniałych dzieci i cudownego męża.
Skończyłam Wydział Nauk o Żywności i Żywieniu na UP w Poznaniu, pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych.
Dziś jestem dumna, że to wszystko przeżyłam. Dzięki temu zyskałam cudownych przyjaciół, z którymi do dziś mamy niesamowity kontakt. Moja najbliższa przyjaciółka leczyła się rok po mnie, poznałyśmy się na wycieczce, razem stydiowałyśmy, była moim świadkiem na ślubie (ja będę jej w lipcu tego roku), a w styczniu została matką chrzestną mojego synka.